Napisz do nas: biuro@czerkawski.com.pl lub zadzwoń: +48 884 349 883
Naszą wiarygodność
potwierdza certyfikat:
Śledź historie
naszych klientów na:

Sprawiedliwość zatriumfowała




Wszystko zaczęło się ponad dwa lata temu gdy zgłosili się do nas rodzice Ani, która kilkanaście lat temu uległa ciężkiemu wypadkowi komunikacyjnemu. W chwili zdarzenia Ania miała jedenaście lat w związku z czym we wszelkich czynnościach reprezentowali Ją rodzice. W imieniu poszkodowanej podpisali z ubezpieczycielem ugodę, w myśl której zrzekali się wszelkich roszczeń w przyszłości.

Początkowo wydawało się, że kilkaset tysięcy złotych to olbrzymia suma, która zaspokoi wszelkie potrzeby związane z leczeniem i pielęgnacją Ani. Niestety z biegiem czasu stan zdrowia dziewczynki pogarszał się - pozostawała w śpiączce, a co gorsze, przestała samodzielnie oddychać. Ania potrzebowała całodobowej opieki, rodzice na zmianę dyżurują przy Jej łóżku.

W ciągu kilku lat pieniądze z odszkodowania skończyły się, a koszty ciągle rosły. Rodzice zgłosili się do ubezpieczyciela o kolejne pieniądze jednak ten powołując się na treść ugody odmówił wypłaty dalszych świadczeń.

I tu dochodzimy do momentu,w którym pojawiamy się my. Po wstępnej analizie podejmujemy się poprowadzenia tej sprawy. Na początku najważniejszą kwestią było podważenie ugody zawartej z ubezpieczycielem przez rodziców małoletniej. Właśnie w tej dziedzinie dysponujemy odpowiednią wiedzą i doświadczeniem, czego najlepszym dowodem jest szereg wygranych spraw w tym zakresie. Oczywiście w tego typu sytuacjach jedyna droga do sukcesu wiedzie przez sąd, ponieważ ubezpieczyciele co do zasady nie uznają naszej argumentacji i odrzucają ją w całości.

Wraz z pozwem do sądu złożyliśmy wniosek o zabezpieczenie powództwa. Walczymy o zadośćuczynienie oraz rentę wsteczną od dnia wypadku. Sąd pierwszej instancji po rozpatrzeniu naszego wniosku przychylił się do niego jedynie w części zasądzając na rzecz pokrzywdzonej zabezpieczenie w wysokości dwóch i pół tysiąca złotych miesięcznie – jednak argumentacja sądu była w naszej ocenie błędna.

Z jednej strony porażka, bo zasądzona suma nijak się miała do rzeczywistych kosztów ponoszonych na opiekę nad Anią. Z drugiej zaś strony sukces, ponieważ już na początku sąd przychylił się do naszej argumentacji odnoszącej się do nieważności ugody zawartej w imieniu małoletniej.

Nie pozostawało nam nic innego jak odwołać się od niesatysfakcjonującej nas decyzji Sądu. W tym wypadku drugą instancją był Sąd Apelacyjny. Niestety na decyzję czekaliśmy wyjątkowo długo, bo około roku – sąd pierwszej instancji z niewiadomych przyczyn zwlekał z przekazaniem apelacji…..

Doczekaliśmy się. Dzisiejsze orzeczenie Sądu apelacyjnego wzbudziło w rodzicach Ani oraz w nas ogromny entuzjazm ponieważ uzyskaliśmy dla naszej klientki zabezpieczenie w wysokości siedmiu tysięcy złotych miesięcznie co pozwoli zabezpieczyć Jej najpilniejsze potrzeby.

Sprawa nabiera rozpędu. My walczymy dalej, bo renta to dopiero początek.